Projektant, chcąc nie chcąc, jest wizytówką swojej marki. To oznacza, że na świeczniku są nie tylko jego projekty, ale też on sam. To trochę tak jak z fryzjerką, makijażystką i kosmetyczką. Pierwsze, na co patrzymy idąc do tej pierwszej, to jej fryzura. Jeśli jej włosy są zniszczone czy nieodpowiednio upięte/ścięte tracimy wiarę w jej zdolności. Podobnie jest z makijażystką. Jeśli jej makijaż nam się nie podoba, jesteśmy skłonne szukać innej. Kiedyś jedna z moich koleżanek przyznała się w gronie znajomych, że ukończyła kurs makijażu. Wszystkie oczy zwróciły się nagle w jej stronę. Niepotrzebnie, bo nie była w ogóle pomalowana. Powiedziała wprost, że odkąd zaczęła kurs makijażu, wcale się nie maluje, bo wszyscy ciągle przyglądają się jej twarzy i komentują wygląd.
Projektanci pewnie czują się podobnie, ale z noszenia ubrań zrezygnować nie mogą. Są wizytówkami swoich marek. Gdzie ubierają się polscy projektanci? Postanowiłam to sprawdzić!